A A A

DOROTA GRYNCZEL Kompozycje – Wspomnienie o Dorocie Grynczel

Zapraszamy na wernisaż podczas Nocy Muzeów w Warszawie w sobotę 14 maja 2022 roku o godz. 19:00.

Wystawę podczas Nocy Muzeów będzie można oglądać od 18:00-00:00
14 maja również odbędzie się przedpremierowy pokaz filmu cyklu Portret Artysty z udziałem rodziny oraz przyjaciół artystki (premiera internetowa filmu odbędzie się 18 maja w środę o 19:00 na naszej stronie.
Wystawę będzie można też oglądać online na FB oraz w formie zdjęć 360 stopni. 
 
 
DOROTA GRYNCZEL – urodziła się w 1950 roku w Jacowlanach na Podlasiu, zmarła 30 stycznia 2018 roku w Warszawie. Ukończyła stołeczną Akademię Sztuk Pięknych. Dyplom z wyróżnieniem otrzymała w 1977 r. w Pracowni prof. Jana Tarasina oraz Pracowni prof. Wojciecha Sadleya. Zajmowała się tkaniną unikatową i malarstwem sztalugowym. Była stypendystką The Pollock-Krasner Fundation w Nowym Jorku (1992) oraz Fundacji Kultury i Fundacji Batorego w Warszawie (1993). Nagrody: Ministra Kultury i Sztuki (1976); Srebrny Klocek na 7. Międzynarodowym Biennale w Brukseli (1996); Brązowy Medal na 9. Międzynarodowym Triennale Tkaniny w Łodzi (1998); Wyróżnienie na 4. i II Nagroda na 5. Triennale Polskiego Rysunku w Lubaczowie (2002, 2005); Brązowy Medal na 6. Międzynarodowym Biennale Tkaniny – Z Lozanny do Pekinu w Zhenhzhou w Chinach (2010); Wyróżnienie oraz Nagroda ZPAP na 14. Międzynarodowym Triennale Tkaniny w Łodzi (2013). Zorganizowała około 30 wystaw indywidualnych w kraju (Warszawa, Sokołów Podlaski, Chełm, Zamość, Radom, Łódź, Jabłonna) i za granicą, głównie w Niemczech. Brała udział w licznych wystawach zbiorowych w Polsce i poza jej granicami. Prace artystki znajdują się w zbiorach muzealnych w Polsce, Niemczech i na Węgrzech oraz w kolekcjach prywatnych.
 
Poprzez dzieła Doroty Grynczel można odkryć, że językiem najbardziej skomplikowanych rytmów kosmicznej natury jest geometria. Kształty, jako odwieczne nośniki idei, ze swej istoty zawieszają się pomiędzy abstrakcją a realizmem. Ich rytm nadaje ton strukturze dzieła i wyznacza następstwo sekwencji języka obrazu, jednak przede wszystkim stwarza i ugruntowuje samoistny świat. Warunkiem zaistnienia ich formy jest światło, zawsze obecne w pracach Artystki.
Słowa „światło” i „świat” mają wspólne korzenie w języku prasłowiańskim. W pracach Grynczel światło jest wręcz namacalne, żywe i ruchome, w tkaninach snujące się między splotami, na obrazach – we wnętrzu figury, wypełniające w sposób uporządkowany i jednoznaczny cały kształt, mające charakter stabilnej struktury o konkretnym obwodzie i polu powierzchni.

Natura światła otwiera przed nami dwie symultaniczne przestrzenie: intymny świat Artystki zamknięty w obrazie oraz sensy metafizyczne. W taki sposób dobru i prawdzie nadaje kształt piękno sztuki. Powszechnie uważa się, iż ciemność jest zgaśnięciem własnego światła przedmiotu. Jednak zdaje się ono mieć samoistną, osobniczą naturę. Światło to przezroczysta, wyodrębniona warstwa o wielu gradientach, nakładana na jasność i barwy przedmiotów w przyrodzie. Treścią, formą i strukturą natury jest światło. Jasność oświetlenia oznacza, że dana powierzchnia jest zwrócona ku źródłu światła. Okresami ciemność kryje czy wygasza światło. Tkwiąca w mroku każda forma jest przesiąknięta na wskroś duchem i rekonstruuje pierwiastek metafizyczny. Ale przecież jego budulcem i językiem jest światło. Ono jest zawsze.

Według Artystki, w świecie przyrody, mimo możliwości opisania jej uporządkowanym matematycznie językiem, pojawiają się rozwinięte i złożone formy energii oparte na cudzie życia i odradzania się, nie dające się wyjaśnić tylko wymogami postrzeżeniowymi. Istota doskonałości przyrodniczego ładu daje się dotknąć językiem geometrii. Jednak, jak uznaje Dorota Grynczel, to siła powodująca istnienie formy jest punktem wyjścia dla sztuki.
Mój imperatyw twórczy to impuls i zachwyt, dar głębokiej refleksji. To siła wyboru, ale też wewnętrzny nakaz. Manifestacja niezależności na drodze bezinteresownej modlitwy.
Wśród astralnych odysei, z kompasem wielkiej wrażliwości na znaki uporządkowania i cyklicznych fluktuacji we wszechświecie, nieodłączne w twórczości Artystki wydaje się pytanie, czy w świecie natury tak misternie posplatanym wzajemnymi zależnościami coś może mieć naprawdę swój pełny, jednoznaczny koniec.
Weronika Zasada-Stańska

 
do góry