A A A

Portret Artysty – Jolanta Rudzka Habisiak

 

Studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi (dzisiaj Akademia Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi), gdzie w 1985 roku uzyskała dyplom w Pracowni Tkaniny Unikatowej. W 2005 r. został jej nadany tytuł profesora zwyczajnego. W tym samym roku została Kierownikiem Pracowni Obiektu do Wnętrza, Dywanu i Gobelinu w macierzystej uczelni. Brała udział w ponad 200 wystawach zbiorowych – polskich i międzynarodowych; miała 30 wystaw indywidualnych w kraju i za granicą. Tworzy obiekty i instalacje, zajmuje się sztuką tkaniny, projektowaniem dywanów, ale także działaniami opartymi na grafice artystycznej i technikach autorskich. W kadencjach 2012-2016 oraz 2016-2020 pełniła funkcję rektora ASP w Łodzi

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Pan Andrzej Duda nadał Jej Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla kultury polskiej, za osiągnięcia w twórczości artystycznej i działalności dydaktycznej, Warszawa,  kwiecień 2020.

 

  • Jaki był pierwszy impuls w Pani życiu, który sprawił, że zaczęła Pani zajmować się sztuką? Pierwsze wydarzenia – przyczyna zauroczenia sztukami pięknymi

Wychowałam się w domu, w którym panował kult pracy i wszelakich umiejętności i odkąd pamiętam, miałam predyspozycje rękodzielnicze. Fascynowało mnie wszystko co dotyczyło tkaniny unikatowej i jej wielkich przedstawicieli – Magdaleny Abakanowicz, Jolanty Owidzkiej, Marii Teresy Chojnackiej i wielu innych. Ale moją osobistą ikoną była Janina Tworek Pierzgalska wybitna artystka i profesor z kręgu tkaniny, która w latach 70 i 80 w oparciu o swoje rysunki tkała potężne gobeliny. Prowadziła Pracownię Tkaniny Unikatowej w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi, i to dla tej pracowni i Pani Profesor zdawałam do łódzkiej szkoły.

  • Jaka jest główna idea Pani sztuki? Jakie są inspiracje?

Idea mojej twórczości tkwi w odkrywaniu nowych koncepcji, w skupieniu i dyscyplinie procesu tworzenia. Fascynuje mnie właśnie ów proces twórczy, zmaganie z materią i z czasem. Lubię wyzwania stawiane przez kuratorów wystaw, zmuszające mnie do kompromisu pomiędzy tematem, a pozostaniem w zgodzie ze sobą. Dzięki tym wyzwaniom wkraczam w nowe obszary rzeźby, instalacji, działań site specific, grafiki, mierzę się z nowymi technologiami.

  • Dlaczego głównie akurat tą dziedziną sztuki zajmuje się Pani? Dlaczego ta właśnie dziedzina jest tak wyjątkowa w osobistym odczuciu?

Tkanina unikatowa skupia w sobie wszystkie artystyczne dziedziny, jak rzeźbę, malarstwo, rysunek, grafikę, a do tego wymaga wiedzy i umiejętności technicznych. Proces realizacji tkaniny jest długotrwały i żmudny, przypomina medytację.  W szeroko pojętej sztuce włókna nie ma praktycznie ograniczeń w stosowaniu różnych technologii i autorskich rozwiązań. Kluczem jest przeplot lub jego idea. Formuła tworzywa jest dzisiaj otwarta. To nie tylko materiał wywodzący się z włókna, ale i ten, który pozwala artyście zrealizować założoną koncepcję dzieła.

  • Jak przebiega proces twórczy? Od czego zaczyna się proces tworzenia dzieła sztuki w Pani przypadku?

Wszystkie swoje prace realizuję samodzielnie. Nad mniejszymi obiektami, grafikami pracuję praktycznie codziennie.  Koncepcja dużej pracy rodzi się czasem dziwnych okolicznościach, przez wiele dni nie daje mi spokoju. Przychodzi impuls i wszystko jej podporządkowuję, organizuję warsztat konieczny do jej zrealizowania i działam. Moje pomysły wymagają wielu zabiegów technicznych, różnych przedziwnych przyrządów, krajarek, szczypczyków czy skalpeli. Po moim tacie inżynierze mechaniku odziedziczyłam zmysł techniczny (to ja zawsze podawałam mu kombinerki) dzięki temu sprawnie rozwiązuje różne problemy, jakie towarzyszą szczególnie dużym realizacjom.

  • Jaki artysta/artyści najbardziej wpłynął/wpłynęli na Pani życie twórcze?

Nieodłącznymi towarzyszami moich artystycznych peregrynacji były i będą reminiscencje unistycznych obrazów Władysława Strzemińskiego. Odnajduję ich ślady w moich reliefowych wariacjach, w przeplotach skórzanych pasków, w rytmach form biologicznych, w wysublimowanym kolorycie mapy pociętej i zawiązanej w supły. Źródłem inspiracji do cyklu prac stał się także alfabet zaprojektowany przez Strzemińskiego. Przywołana wcześniej profesor Janina Tworek Pierzgalska miała niewątpliwy wpływ na moje postrzeganie siebie, jako przyszłej artystki, rozbudzała ambicje i uświadamiała fakt, że po studiach artysta sam musi być sobie sterem i okrętem, nieustannie pokonywać słabości i zwątpienia. Miałam szczęście, że na mojej drodze pojawił się prof. Mariusz Kowalski, wielki orędownik twórczości Władysława Strzemińskiego, przyjaciel, który odszedł zbyt wcześnie. Jako bardzo młoda artystka odwiedziłam Marię Teresę Chojnacką, której pokazałam swoje pierwsze samodzielne prace. Jej zdecydowane „tak idź tą drogą – to co robisz jest oryginalne i ma duży potencjał” uskrzydliło mnie i umocniło przekonanie, że warto budować własną technikę, oryginalną twórczość. Moją mentorką była profesor Irena Huml związana z Polską Akademią Nauk, nieodżałowana i jak się okazuje niezastąpiona krytyk sztuki, autorka wybitnych publikacji, znawca tkaniny artystycznej, biżuterii, wielbicielka przedmiotu, mebla, szczególnie Art Deco. Pani Profesor była dla mnie kimś znacznie ważniejszym, była moją Życiową Przewodniczką.

  • Jak postrzega Pani i jaką rolę Pani zdaniem pełni w sztuce aspekt edukacyjny? Jakie miejsce zajmuje w Pani twórczości?

Prace dydaktyczną traktuję jako swoją misję i powinność. Sprawia mi ogromną satysfakcję obserwowanie moich studentów, ich rozwój i budzenie się w nich świadomości artystycznej podczas zajęć w prowadzonej wraz z asystentką Izabelą Walczak Pracowni Obiektu do Wnętrza, Dywanu i Gobelinu. Każdego studenta traktuję bardzo indywidualnie, bacząc by nie edukować klonów własnej twórczości. Wspieram ich artystycznym i życiowym doświadczeniem, pobudzam do myślenia, stymuluję kreatywność i wiarę we własne możliwości. Przykładam wielką wagę do ich ogólnego rozwoju i kondycji psychicznej. Wskazuje im drogę i naprowadzam na właściwe tory. Skłaniam do refleksji i samookreślenia. Jednocześnie czerpię siłę z ich energii, świeżości i otwartości. Znakomite rezultaty pracy moich studentów i doktorantów dają mi wiarę w ich przyszłość  i poczucie dobrze spełnionego obowiązku dydaktycznego.

  • Filozofia miejsca i czasu, w którym Pani tworzy?

Filozofia miejsca i czasu, w którym tworzę tkwi w moim ciągłym dążeniu do przekraczania różnego rodzaju granic. Pierwszą granicę pokonałam dostając się na studia w wymarzonej uczelni, gdzie mogłam konsekwentnie zagłębiać się w świat tkaniny. Kolejną granicą była obrona dyplomu i rzetelnie wytkany gobelin „Macierzyństwo”, co w kontekście posiadania rodziny -męża i dwojga dzieci, Alicji i Kacpra, było życiowym wyzwaniem. Nowym otwarciem był dla mnie trzyletni epizod w roli asystenta w Pracowni Tkaniny Unikatowej, który uświadomił mi pasję dydaktyczną, która trwa do dzisiaj. Granicznym działaniem było wykreowanie zaraz po dyplomie własnej, oryginalnej techniki opartej na pasku tworzywa skręconego i przeplatanego w podłoże z siatki lnianej bądź zawiązanego w supły, budujące  przeróżne reliefy. W 1987 roku mogłam przekroczyć rzeczywistą granicę- granicę państwa i wyjechać do Japonii po II nagrodę Excellence Award na międzynarodowym konkursie tkaniny – International Textile Fair w Kioto. W czasach „żelaznej kurtyny” zagraniczny sukces był swoistym otwarciem się na świat. Nową granicą był powrót do uczelni po przerwie i początek pracy z prof. Mariuszem Kowalskim w Pracowni Dywanu i Gobelinu w roli asystenta, potem adiunkta i profesora. Tamże podjęłam wyzwanie poznania całego cyklu projektowego i produkcyjnego dywanów przemysłowych, co przełożyło się także na moją długoletnią pracę projektanta w polskich fabrykach dywanów. Jedna z najważniejszych granic jaką pokonałam to objęcie funkcji rektora w 2012 roku, którą kontynuowałam przez 2 kadencje, jako pierwsza kobieta w historii naszej Akademii.  W ciągu 8 lat starałam się rozwijać uczelnię, skutecznie przeprowadziłam reformę struktury uczelni nadając jej nowoczesny charakter, otworzyłam ją na współpracę z różnymi społecznościami i instytucjami w kraju i za granicą. Przez całe moje życie artystyczne różne granice pojawiają się cyklicznie i dotyczą nie tylko przedziałów czasowych, ale przede wszystkim odkrywania nowych koncepcji, materiałów i technologii, poszerzania spektrum działań o instalacje, obiekty, site specific czy techniki graficzne. Każdego dnia pokonuję granice własnej niemożności w skupieniu i dyscyplinie procesu tworzenia. Moim przesłaniem jest pochwała swobody twórczej i szeroko pojętej wolności. Poprzez moje prace chcę przypominać o potrzebie szacunku do drugiego człowieka niezależnie od płci, pochodzenia kulturowego czy etnicznego. W całej mojej twórczości przyświeca mi potrzeba poznawania odmiennych kultur i promowania różnorodności. Część moich prac ma charakter abstrakcyjny, zachęcają do medytacji, refleksji, kontemplowania „tu i teraz”, zatrzymania się, co wydaje się bardzo potrzebne w dzisiejszym pędzącym świecie. Bliska jest mi koncepcja ukiyo-e, chwytania obrazów przemijającego świata. Zatrzymanie piękna i monumentalności natury w formie barwnego reliefu jest dla mnie odzwierciedleniem miejsca i czasu, w którym żyję. 

  • Co dla Pani znaczy i jak przebiega zwykły dzień w Pani życiu?

Każdy dzień był i jest niezwykły. Od 8 lat tętno dnia dyktowała uczelnia, którą zarządzałam. Mimo ogromnego zaangażowania w problemy Akademii robiłam wszystko by nie zerwać pępowiny łączącej mnie z twórczością. Sądzę, że udało mi się całkiem sporo osiągnąć, czego dowodem będzie choćby wystawa w Galerii Test. Poza tym moje codzienne obowiązki nie różnią się od obowiązków każdego człowieka. Mam spory dom, który wciąż mnie potrzebuje, mam ogród, który kocham za cierpliwość do mnie i mam wspaniałą rodzinę, która wypełnia mi wolne chwile. Mój dom to także moja pracownia, wszystko mam pod ręką, więc sięgam po nowe pomysły, materiały i eksperymentuję, aż rodzi się poważny, duży projekt. Wtedy nie liczy się czas, noc jest długa, poranki trudne, ale nowe dziecko – nowa praca przybiera na wadze. 

  • Co jest największą przeszkodą na Pani drodze twórczej? Jakie w ogóle przeszkody napotyka artysta? Które są najtrudniejsze? I jak je pokonuje?

Być może moja odpowiedź będzie zaskakująca, ale lata 90. pomimo kryzysu, inflacji, izolacji kraju były dla mnie bardzo intensywne i efektywne. Sztuką było zdobycie tworzywa, ale jednak zmysł praktyczny pozwalał mi pokonywać wszelkie trudności. Były to bardzo trudne lata, ale obok ciężkiej, codziennej pracy sprzyjało mi szczęście. Stypendium Ministra Kultury i Sztuki, zdobyte nagrody krajowe i zagraniczne, dorabianie w ówczesnych galeriach, pozwalało mi wspierać rodzinę i realizować się twórczo. Stała praca na uczelni dawała gwarancje przetrwania, także wspierałam męża w jego tworzącym się przedsięwzięciu biznesowym. Z pewnością sytuacja artystów, polegających tylko na dochodach z własnej twórczości nie jest łatwa. Dzisiaj rynek sztuki jest zdecydowanie bardziej aktywny i wspierający, głównie młodych twórców, ale wielu z moich kolegów pracuje w agencjach reklamowych czy podejmuje różne inne prace. Wielu niestety rezygnuje i zmienia zawód lub poświęca się rodzinie.

  • Gdybym nie była artystką to…

Nie wyobrażam sobie życia bez twórczości, chociaż wielokrotnie podejmowałam się różnych zajęć pozwalających sfinansować moje prace. Jestem kobietą pracującą, żadnej pracy się nie boję.

  • Portret Artysty – nasz projekt online powstał w odpowiedzi na ostanie wydarzenia na świecie i na fakt przeniesienia wielu działań do wirtualnej rzeczywistości. Czy ta sytuacja wpłynęła na Pani twórczość? Jeśli tak to w jaki sposób? Może pojawiły się jakieś całkiem nowe pomysły?

 Wszyscy stanęliśmy w obliczu nowej rzeczywistości i przeszliśmy błyskawiczny kurs adaptacyjny. Także w sferze wystawienniczej, czego dowodem jest choćby Portret Artysty. Komunikacja międzyludzka przeniosła się do Internetu i artyści zmuszeni są podążać za tym trendem. Co raz więcej projektów przechodzi w sferę wirtualną i ja również staram się dostosować do sytuacji. Jako artysta warsztatowy wciąż analizuję potencjał swoich technik, przystosowania ich do nowej formy wypowiedzi i prezentacji. Jestem przekonana, że takie pomysły pojawią się już wkrótce. 

 

Jolanta Rudzka Habisiak jest laureatką prestiżowych nagród za swoje wyjątkowe dzieła, a wśród nich są: Nagroda Doskonałości, 1987, Międzynarodowy Konkurs Tkaniny, Kioto, Japonia; I nagroda Ministra Kultury i Sztuki – 4. Ogólnopolska Wystawa Tkaniny Polskiej, Łódź; Złoty Medal 1992 – 7. Międzynarodowe Triennale Tkaniny, Centralne Muzeum Włókiennictwa, Łódź; 1998 Srebrny Medal i Medal Centralnego Muzeum Włókiennictwa, Łódź – 9. Międzynarodowe Triennale Tkaniny, Centralne Muzeum Włókiennictwa, Łódź; Grand Prix 2001 – 5. Międzynarodowe Bałtyckie Triennale Tkaniny Miniaturowej w Gdyni; Nagroda Specjalna 2013 – 14. Międzynarodowe Triennale Tkaniny, Centralne Muzeum Włókiennictwa, Łódź, 2019 – Wystawa Ab Ovo – Nagroda Prezydenta Miasta Łodzi za najlepsze wydarzenie kulturalne w 2018 roku.

Prace artystki znajdują się w kolekcjach: Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, Muzeum Sztuki Dekoracyjnej w Kopenhadze, Fundacji Kulturalnej Nikolaj w Kopenhadze, Savaria Museum w Shombathely, Węgry, Girona Art Museum, Girona, Hiszpania, Racine Art Museum, Wisconsin, USA, China Printmaking Museum, Guanlan, Shenzen i w prywatnych zbiorach w kraju i na świecie.

Wybór wystaw zbiorowych ostatnich lat: Międzynarodowa Wystawa Elektrograficzna Małych Form, Budapeszt, 2010; 14. Międzynarodowe Triennale Małych Form Graficznych, Łódź, 2011; Reinterpretacje, Współczesna Tkanina Unikatowa, Centralne Muzeum Włókiennictwa, Łódź, 2011; 42. Wystawa Pokoju Yokosuka, Kanagawa, Japonia, 2011; Międzynarodowe Triennale Grafiki, Kraków, 2012; Splendor tkaniny, Galeria Zachęta, Warszawa, 2013; 14. Międzynarodowe Triennale Tkaniny, Centralne Muzeum Włókiennictwa, Łódź, 2013; Międzynarodowe Biennale Rzemiosła Chengju, wystawa główna 2; Coś starego Coś nowego, Seul, Korea, 2013; Wokół Strzemińskiego, Galeria Pryzmat, Kraków, 2014; Grafika jest kobietą. Polska grafika XX i XXI wieku, Międzynarodowe Centrum Grafiki – Galeria Centrum Kraków, Polska, 2014, Sztuka tkaniny; L’intreccio della bellezza opere di Jolanta Rudzka Habisiak, Casa Natale di Rafaello, Urbino, 2014; Jolanta Rudzka Habisiak – Sztuka włókna, Akademia Sztuk Pięknych we Lwowie, Ukraina, 2015; Utopia. Atopia. Dystopia, Galeria Hol, ASP w Łodzi, 2016; My, spadkobiercy Kobro, Galeria Kobro, ASP Łódź; Interlaces, Head Bones Gallery, Vernon, Kanada, 2018; Polish Printmaking and Textile Art-Works from the Strzemiński Academy of Fine Arts in Lodz – FAB Gallery, University of Alberta, Edmonton, Kanada, 2019.

 

 

do góry