A A A

Portret Artysty – Aleksandra Mazurkiewicz

 

Urodziła w 1985 roku w Warszawie. W 2005 roku ukończyła Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych im. Wojciecha Gersona, a w 2011 roku – studia na Wydziale Rzeźby w warszawskiej ASP. Pracę dyplomową wykonaną pod kierownictwem prof. Adama Myjaka obroniła z wyróżnieniem; aneks do dyplomu zrealizowała pod opieką promotorską prof. Hanny Jelonek. W 2009 r. w ramach programu Erasmus przebywała na stypendium zagranicznym w Akademii Sztuk Pięknych w Rzymie (Accademia di Belle Arti di Roma), studiując w Pracowni Rzeźby prowadzonej przez prof. Donato Bianco oraz prof. Orianę Impei. Po powrocie do kraju w 2014 r. zdobyła certyfikat z języka włoskiego, wydawany przez Uniwersytet dla obcokrajowców w Sienie. Po ukończeniu studiów pozostała w macierzystej uczelni, gdzie od 2011 roku jest asystentką w Pracowni Medalierstwa prowadzonej przez prof. Hannę Jelonek. W 2014 r. otrzymała przyznawane przez FIDEM (The International Art Medal Federation), ufundowane przez Uniwersytet w Bergen, Stypendium dla Młodych Medalierów (Fidem Scholarship), a w 2015 r. została członkiem FIDEM. W 2016 r. na Wydziale Rzeźby został otwarty przewód doktorski Oli Mazurkiewicz. Mieszka i tworzy w Warszawie.

 

  •  Jaki był pierwszy impuls w Pani życiu, który sprawił, że zaczęła Pani zajmować się sztuką? Pierwsze wydarzenia – przyczyna zauroczenia sztukami pięknymi.

Sztuką zainteresował mnie mój  dziadek. Nadmienię, że sam nie był artystą, a ja jestem pierwszym twórcą w mojej rodzinie. Niemniej jednak posiadał on na sztukę niezwykłą wrażliwość i miał bardzo duży szacunek do niej. To on jako pierwszy dostrzegł we mnie iskierkę potencjału artystycznego. Miałam zaledwie kilka lat kiedy zapisał mnie na osiedlowe kółko plastyczne a później, gdy trochę dorosłam, na zajęcia do Pałacu Kultury i Nauki, na które co tydzień mnie woził. Jednak najistotniejsze okazało się dla mnie to co zawsze,  mi powtarzał a mianowicie że: „Talent to wielki dar o który należy dbać ”. „Jest to wspaniały prezent od losu, za który należy wziąć odpowiedzialność gdyż nie rozwijany zaniknie.” Dziadek zawsze mówił, że ten dar czyni mnie wyjątkową osobą i że nie mogę pozwolić na to aby się zmarnował. Zachwycał się każdym moim szkolnym rysunkiem. Wszystkie moje prace zbierał i opisywał, dlatego do tej pory mam w domu kolekcję  moich dziecięcych rysunków z lat 90. To on nadał mi imię Aleksandra ponieważ, jak zawsze wspominał, chciał abym coś po nim miałam (dziadek miał na imię Aleksander). Odszedł w 2015 roku. To właśnie jego osoba wskazała mi tą drogę podkreślając jednocześnie na każdym kroku jej wyjątkowość.  Nieustannie mawiał, jeszcze kiedy byłam w szkole podstawowej, że moje miejsce jest na Akademii Sztuk Pięknych i to właśnie tam powinnam studiować. Dzięki niemu myślę o sztuce w kategoriach miłości, uczucia, wyjątkowej emocji, chociaż nie ukrywam, że twórczość jest dla mnie czasem bardzo trudna, ponieważ rzeźba wymaga olbrzymiej pokory. Portretem mojego dziadka jest pierwsza rzeźba, którą stworzyłam po studiach. Jest ona dla mnie bardzo wyjątkowa, stanowi pamiątkę po nim.

 

  •  Jaka jest główna idea Pani sztuki? Jakie są inspiracje?

To natura jest  dla mnie największym i niewyczerpalnym źródłem  inspiracji. Organiczne kształty, które w sobie zawiera są  jak najbardziej przetłumaczalne na rzeźbiarski język formy.  Profesor Adam Myjak, którego studentką byłam,  zawsze nam na studiach powtarzał, że natura powinna stanowić oparcie dla sztuki. W momencie kiedy jest inaczej, przestaje ona mieć solidny fundament. Jego słowa po latach cały czas są dla mnie aktualne. Myślę, że pomijanie tego faktu w kreowaniu własnej twórczości, to trochę jak budowanie sobie domu na piasku. Jestem przekonana, że solidna nauka warsztatu polegająca na studiowaniu natury, otworzyła mi drogę wskazującą mój własny eksperyment artystyczny, ponieważ dała mi solidny punkt oparcia. Jej studiowanie ukształtowało we mnie świadomość formy, która jest w rzeźbie tak bardzo istotna.  

Zazwyczaj wybieram dla swoich prac proste tematy. Bardzo często ich bohaterem jest po prostu człowiek. Nierzadko swojego wizerunku użyczają mi osoby z mojego najbliższego otoczenia, mam tu na myśli moją rodzinę oraz przyjaciół. Bardzo lubię też portretować zwierzęta, które kocham. Nie lubię przerostu treści nad formą w sztuce, ponieważ źle się z tym czuję, dlatego staram się nie nadawać moim pracom dodatkowych znaczeń. Wolę, kiedy mówią wprost. Moją intencją, jest to, aby ich forma była na tyle przejrzysta, by sama mogła stanowić swój własny komentarz..

Wśród moich prac, obok dzieł figuratywnych, pojawiają się również formy abstrakcyjne, do których mam szczególny stosunek. Abstrakcyjne prace, które tworzę swoimi biologicznymi kształtami oraz strukturami, nawiązują  wprost do naturalnych zjawisk w przyrodzie. Natura jest dla mnie nieskończoną ilością bodźców i natchnień. Pofałdowana struktura wyschniętych liści, które wykorzystuję jako materiał rzeźbiarski, kojarzy mi się z pofalowanym przez wiatr piaskiem na pustyni lub z morskimi falami. Natomiast w grudach zielonego szkła odnajduję kształty szczytów górskich lub naturalnie uformowane minerały. Właśnie to wszystko staram się w mojej sztuce wyrazić, poprzez posługiwanie się abstrakcyjną formą. Mam tutaj na myśli bliskość z naturą oraz, wspomnianą już, organiczność. Cały ten ogół wrażeń, które przyroda u mnie wywołuje, przekładam na własny rzeźbiarski język formy.

 

Pomimo  częstego posługiwania się abstrakcyjną formą w swojej twórczości to jednak w figurze cały czas upatruję niesamowitą głębię i tajemnicę. Myśląc o tym cofnęłam się na chwilę pamięcią, do pierwszego roku studiów na Wydziale Rzeźby. Bardzo dobrze pamiętam pozującą nam wtedy modelkę oraz pewien rodzaj lęku o to, co się stanie, jeśli nie uda mi się tej rzeźby wykonać. Od tamtej pory minęło wiele lat i dużo rzeczy, mogących się wydarzyć podczas procesu twórczego, jestem już w stanie przewidzieć. Wynika to oczywiście ze zdobytego doświadczenia. Pomimo to ten swoisty niepokój o powodzenie dzieła figuratywnego towarzyszy mi do tej pory, podczas gdy przy tworzeniu form abstrakcyjnych, jest on niewielki bądź nie odczuwam go wcale. Dlaczego tak jest? Otóż zawsze kiedy tworzę dzieła figuratywne, wiąże się z tym bardzo duże napięcie emocjonalne. Czuję, że wymaga to ode mnie ogromnego skupienia. Muszę je „zaobserwować” ponieważ opieram się w nich cały czas o studiowanie natury. Pod tym względem moja twórczość nawiązuje do tradycji, dla której natura była najważniejszym wzorcem przez wiele stuleci. Istotne jest jednak dla mnie to, żeby za każdym razem dodawać w moich pracach coś od siebie. Obserwując ciało człowieka staram się stworzyć indywidualną kreację, przefiltrowując to na co patrzę przez własną artystyczną duchowość. Uważam, że studiowanie natury po to, aby na jej podstawie stworzyć subiektywne dzieło, które nie będzie tylko jej wiernym odwzorowaniem, ale jednak czymś więcej, jest zwyczajnie bardzo trudne. Wymaga to wielu lat artystycznej praktyki. Dlatego właśnie, od czasów studiów niezmiennie uważam, że forma ludzkiego ciała jest najbardziej skomplikowaną rzeczą, jaką tylko można wyrzeźbić. 

  •  Dlaczego głównie akurat tą dziedziną sztuki zajmuje się Pani?
    Dlaczego ta właśnie dziedzina jest tak wyjątkowa w osobistym odczuciu?

 

Rzeźba jest dla mnie rzeczą niezwykłą, chociażby przez wzgląd na swoją trójwymiarowość formy oraz praktycznie nieskończoną ilość profili. Wszystko to sprawia, że jest formą przeznaczoną do oglądania z wielu stron, dlatego aby mieć o niej właściwe pojęcie należy ją obejść dookoła. Takie obcowanie z dziełem sztuki jest dla mnie niesamowitym przeżyciem.  Rzeźba jest moim zdaniem dosłownie „ciałem sztuki” i jej najważniejszym filarem.

Po drugie daje ona praktycznie niewyczerpane źródło możliwości materiałowych. Od technik tradycyjnych takich jak glina, kamień, drewno czy brąz po tworzywa z pozoru „nierzeźbiarskie”, które sobie bardzo cenię i często po nie sięgam. W moim przypadku są to: suche liście, siano, szkło, sznurki o różnych splotach, pakuły lniane, juta lub płótno .Według mnie wybierany przez twórcę materiał, determinuje poniekąd charakter  dzieła sztuki. Dzieje się tak między innymi dlatego, że każde tworzywo ma nieco inne fizyczne możliwości oraz podlega różnej obróbce.

 

Materiały wykazują  między sobą pewne odmienności, dlatego zawsze po dokonaniu wyboru konkretnego tworzywa, staram się je poznać, żeby zobaczyć, jakie może dać mi możliwości formalne. Mam  na myśli to, że między rzeźbiarzem a materią powinien trwać nieustanny dialog. W rzeźbie staram się  poniekąd wykorzystywać sugestie, jakie dane tworzywo mi podpowiada. Pod tym względem jest ona dla mnie niesamowita!

W mojej twórczości ważną rolę zajmuje również medalierstwo, które u nas w kraju ma piękną wielowiekową tradycję. Medal jest oczywiście słowem umownym, sięgającym o wiele dalej niż skojarzenia, które może nam przywieść na myśl. Jest on sztuką tworzenia małego reliefu, obiektem, który należy wziąć do ręki. Medal jest dla mnie niezwykły zwłaszcza dlatego, że charakteryzuje go swoista kameralność połączona z intymnością. Uważam, że sztuka medalierska ma w sobie mądrość oraz głębię, a przez swoją małą skalę nie narzuca się odbiorcy, a jedynie zachęca go do podejścia i bliższego poznania.

 

  •  Jak przebiega proces twórczy? Od czego zaczyna się proces tworzenia dzieła sztuki w Pani przypadku?

Dla mnie moment wejścia w proces twórczy to chwila rozpoczęcia osobistej podróży, której cel jest jeszcze częściowo przede mną ukryty. Powodem tego jest fakt, że nie jest według mnie możliwe zaplanowanie z góry dzieła sztuki. Jako twórca mam o nim pewne wyobrażenie, ale w momencie kiedy wchodzę w proces twórczy koncepcja ta ulega zazwyczaj zmianie, ewoluuje i rozwija się. Dlatego właśnie ten czas bycia sam na sam z rodzącym się dziełem jest dla mnie momentem tak bardzo istotnym. Jest to chwila na wędrówkę do własnego wnętrza. To właśnie sprawia, że  proces twórczy, uważam  za rzecz bardzo intymną, ponieważ dokładnie w tym momencie (rozciągniętym w czasie)  rodzi się sztuka, dla której  nieustannie szukam fizycznej formy. Według mnie nigdy nie jest tak, że sztuka zaczyna istnieć dopiero w ukończonym dziele, jakby artysta najpierw je zrobił a dopiero później tchnął w nie ducha. Myślę, że jest ona zbudowana z emocji twórcy, który ją w sobie odkrywa, a dochodzą one do głosu właśnie podczas procesu twórczego. 

Śmiało mogę również powiedzieć, że moje rzeźby oraz medale tworzę metodą prób i błędów, ponieważ w czasie ich powstawania nie zawsze jestem w stanie przewidzieć rezultat końcowy. Czasem podczas trwania procesu twórczego odchodzę do nowych  fantastycznych rzeczy, których wcale się nie spodziewałam odkryć. Mam tutaj na myśli to, że  określam swoje dzieła dokładnie w momencie w którym je tworzę. Nie dzieje się to ani wcześniej ani później. Odkrycie w sztuce pojawia się właśnie podczas fizycznego tworzenia, dlatego proces twórczy jest dla mnie tak bardzo ważny.

W procesie twórczym duże znaczenie ma według mnie ciągłe próbowanie, bo to właśnie ono umożliwia odkrycie. Próbowanie jest szukaniem właściwego sposobu w jaki ma zostać zrobione dzieło. Jest dla mnie testowaniem różnych możliwości formalnych i materiałowych. Niejednokrotnie bywa tak, że sposób budowania formy rzeźby czy medalu, który na początku uważałam za słuszny z różnych względów okazuje się chybiony albo zwyczajnie czegoś w nim brakuje. W takich momentach nawet jeśli jestem trochę zła szukam dalej ponieważ uważam, że twórca nie powinien  nigdy tracić wiary w to, że w końcu sprosta wszystkim trudnościom. Myślę, że są one poniekąd konieczne w dojściu do celu, jakim jest ukończone dzieło. 

W moim przypadku proces twórczy ma dwojaki charakter. Z jednaj strony jest trudnym zadaniem, wręcz wyzwaniem, z drugiej strony sprawia mi radość, gdyż mam świadomość znajdowania się w życiu na właściwym miejscu.  Niebywale lubię ten charakterystyczny rodzaj zmęczenia po zakończonym dniu pracy, przez który przebija się satysfakcja z tego, że udało mi się coś ciekawego odkryć bądź zrobić . Bardzo często zdarza mi się, po wyjściu z pracowni,  wciąż rozmyślać o mojej pracy, którą tam pozostawiłam, analizując co poszło dobrze, a co należy jutro zmienić. Oznacza to, że proces twórczy w pewnym sensie cały czas trwa, pomimo że nie ma już mnie fizycznie w pracowni.

  •  Jaki artysta/artyści najbardziej wpłynął/wpłynęli na Pani życie twórcze?

Bardzo bliski jest mi świat tkaniny oraz to, w jaki sposób można ją „uprzestrzennić”, wykorzystując w rzeźbie. Takie próby czynili już wcześniej wielcy twórcy rzeźby polskiej, tacy jak Magdalena Abakanowicz czy Jan Kucz. Dorobek tych dwojga wspaniałych artystów, bardzo mnie zawsze inspirował i bez wątpienia wpłynął w pewnym stopniu na kształt mojej twórczości. Są to niewątpliwie olbrzymie osobowości artystyczne, które  zupełnie się od siebie różną. Bliższa mi jest jednak twórczość Jana Kucza. Głównie przez wzgląd na jej kameralność. Każda jego praca jest autonomicznym światem a mimo to cała jego twórczość jest niezwykle spójna. Chciałabym żeby moja sztuka również taka była. Uważam, że z dokonań wielkich twórców należy czerpać, ponieważ mogą one stanowić dla nas obszerne źródło natchnienia. Nie powinno się natomiast za bardzo do nich zbliżać, aby nie powielać tego, do czego oni sami już doszli. Podążając za tą myślą staram się cały czas używać tkaniny po swojemu, odkrywając w niej moje własne wartości. Interesuje  mnie dążenie do efektu malarskiego, jaki powstaje na moich pracach, dzięki zestawianiu ze sobą poszczególnych kawałków juty o różnym splocie i odcieniu z kawałkami płótna lnianego. Daje to bardzo naturalny rezultat kolorystyczny. Tak  użyty materiał oferuje ciekawą paletę barwną, reprezentowaną przez różnego rodzaju ugry, brązy oraz szarości. W swoich pracach celowo wybieram takie kolory, gdyż kojarzą mi się one z naturą i ziemią. Bardzo cenię wykorzystywanie naturalnej kolorystyki materiałów, z których powstają moje prace. Wykorzystuję również jesienne liście, które oferują przepiękną gamę brązów i złocieni, ale moim ulubionym tworzywem jest sznurek.  Bardzo sobie go cenię między innymi dlatego, że wytwarza on na moich pracach efekt graficzny, czasem wręcz rysunkowy, a struktury przez niego utworzone, dają dodatkowo efekt lekkiego ruchu delikatnie załamując światło. Niezmiernie się cieszę z tego odkrycia. 

Niezwykłą inspiracją jest dla mnie również twórczość włoskiego artysty Giacomo Manzù, z którego dziełami miałam przyjemność obcowania częstokroć na żywo, podczas moich wielu podróży do Włoch. Jeszcze w czasach studenckich zwiedziłam poświęcone mu muzeum, mieszczące się w mieście Ardea nieopodal Rzymu. Miałam okazję obejrzeć z bliska wiele jego prac, zarówno prezentujących rzeźbę pełnowymiarową jak i płaskorzeźbę. Olbrzymi podziw wzbudza we mnie zwłaszcza ta druga, w której upatruję obszerne źródło inspiracji do moich działań medalierskich. Oczywista jest w tym przypadku różnica w rozmiarze, ponieważ płaskorzeźby G. Manzù prezentują o wiele większą skalę od tej przyjmowanej w klasycznym medalu. Niemniej jednak zachwyca mnie w nich niebywała lekkość gestu, jak również niesamowita świeżość dotknięcia. Oglądając te prace mam wrażenie, jakoby były one jedynie rzeźbiarskimi szkicami, które prezentują jednak tak niesłychanie wysoki poziom artystyczny, że mogą śmiało być traktowane jako skończone dzieła sztuki.

  

  •  Jak postrzega Pani i jaką rolę Pani zdaniem pełni w sztuce aspekt edukacyjny? Jakie miejsce zajmuje w Pani twórczości?

Uważam, że sztuka od zawsze pełniła w pewnym sensie rolę edukacyjną. Pamiętajmy o tym, że w epokach dawnych nie znano jeszcze fotografii nie mówiąc już nawet o telewizji. Za dobry przykład może posłużyć chociażby Średniowiecze. Wielu ludzi tej epoki było niepiśmiennych. Zatem prawdy wiary przekazywane im za pomocą  malowideł i rzeźb, tak zwanej „Biblii dla ubogich”, były dla nich ważnym źródłem wiedzy. Myślę, że sztuka zawsze jest odzwierciedleniem swojej epoki. Zaklina czas, w którym żyjemy zapisując naszą historię po to, aby kiedyś została ona przekazana naszym potomnym. Epoka dziejów mija a jej sztuka pozostaje, pod tym względem pełni bardzo ważną rolę edukacyjną. Oczywiście w naszych czasach istnieją również możliwości cyfrowych zapisów rzeczywistości, jednakże nigdy nie będą one miały w sobie tego samego duchowego pierwiastka tajemnicy, który może zawierać tylko dzieło sztuki stworzone przez artystę. Ja również jako twórca oraz zwyczajnie jako człowiek chciałabym coś po sobie pozostawić, czegoś swoją sztuką nauczyć tych ludzi, którzy przyjdą po mnie. W przyszłym roku minie już 10 lat od kiedy pracuję na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i wciąż wydaje mi się, że tak niedawno byłam studentką. To mi pokazuje jak szybko mija czas. Cieszę się, że tworząc rzeźby i medale mogę go w pewnym sensie zatrzymać.

  •  Filozofia miejsca i czasu, w którym Pani tworzy?

Dzisiejsze czasy nie są dla nas łatwe chociażby dlatego, że mamy do czynienia z pandemią groźnego wirusa,  z którą walczy cała ludzkość. Niemniej jednak nie jest to pierwsza i być może nie ostatnia pandemia odciskająca piętno na naszej planecie. Koleją rzeczą jest fakt, że ludzie od zawsze toczyli ze sobą wojny zarówno w przeszłości jak i dzisiaj. Dlatego patrząc na historię naszego świata nie uważam żeby dzisiejsze czasy bardzo różniły się pod tym względem od poprzednich.  Jeśli zaś chodzi o sztukę to wydaje mi się, że nasi przodkowie żyjący w minionych epokach, potrafili  dużo bardziej doceniać kunszt warsztatu twórczego współczesnych im artystów. Niewykluczone, że powodem tego był brak ogromu bodźców, związanych z szybkością rozprzestrzeniania się kultury masowej. Sztuka była wtedy trochę czymś innym. Czasami wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach dużo jest w ludzkim życiu chwilowości i krótkotrwałości. Momentami mam wrażenie, że w pewnym stopniu przekłada się to na sztukę. Nie jestem przekonana o tym czy jest to dobre i nie mi to oceniać.

  •  Co dla Pani znaczy i jak przebiega zwykły dzień w Pani życiu?

    Niezmiernie ważny jest dla mnie plan dnia oraz jego konkretny cel. Bardzo nie lubię marnowania czasu gdyż uważam, że jest on w życiu człowieka  cenny, dlatego tak planuję dzień aby optymalnie móc go wykorzystać.

Moja pracownia jest dla mnie miejscem, w którym zawsze jestem sobą. Kiedy rano się w niej zamykam bardzo istotna jest dla mnie ciągłość pracy.  Tworzenie rzeźb i medali to bardzo długi i złożony proces. Dlatego muszę mieć świadomość, że nic mi  w ciągu dnia nie przeszkodzi. Kiedy przychodzi czas na rzeźbienie niczego innego  nie planuję gdyż bardzo nie lubię odrywać się od pracy. Twórczość wymaga ode mnie dużej koncentracji wręcz umysłowego wysiłku.  Muszę przyznać, że nie zawsze potrafiłam od niego odpoczywać. Z czasem jednak nabrałam więcej dystansu i teraz rozumiem jak bardzo ważny jest, również dla powodzenia i jakości pracy,  odpoczynek.

Pod koniec dnia po wyjściu z pracowni bardzo lubię to swoiste uczucie, które nazywam „pozytywnym zmęczeniem”. Pomimo fizycznego i emocjonalnego znużenia czuję się wtedy szczęśliwa, gdyż mam świadomość jakiegoś nowego twórczego odkrycia lub rozwiązania, na które udało  mi się wpaść, albo po prostu  produktywnie spędzonego dnia.

  •  Co jest największą przeszkodą na Pani drodze twórczej? Jakie w ogóle przeszkody napotyka artysta? Które są najtrudniejsze? I jak je pokonuje?

Pierwszą trudnością jaką napotyka na swojej drodze młody twórca jest według mnie zderzenie się z rzeczywistością po ukończeniu studiów. Człowiek wychodzi z akademii i nie ma nic. Nie ma pracowni, własnych narzędzi, materiałów, nie mówiąc już o funduszach na to wszystko. Uważam, że stanięcie na własne nogi po wyjściu z akademii nie jest rzeczą łatwą. Bardzo często w młodych ludziach pojawia się frustracja bo przecież wszyscy chcieli tworzyć sztukę, po to właśnie studiowali. W tym czasie, który może trwać nawet bardzo długo, nie zawsze można  do razu zacząć malować czy rzeźbić, ponieważ nierzadko trzeba się skupić na utrzymaniu życia. Pamiętam jak to było ze mną, musiało minąć trochę czasu abym mogła się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Uważam, że potrzeba bardzo dużo wytrwałości i pokory aby przeżyć ten pierwszy szok. Należy uzbroić się w cierpliwość żeby powoli stanąć na nogi. Nie wolno się nigdy poddawać, trzeba robić swoje.

  •  Gdybym nie była artystką to…

Trudno jest mi to sobie w ogóle wyobrazić! Jednakże gdybym nie była artystką to z pewnością poświęciłabym się w jakiś sposób opiece i pomocy bezdomnym psom. Pies jest dla mnie najwspanialszym zwierzęciem na świecie, takim które kocha człowieka zupełnie za darmo i nigdy nie złamie mu serca. Mam w domu adoptowanego pieska ze schroniska, którego bardzo kocham. Zupełnie nie rozumiem jak ludzie mogą źle traktować psy, a już kompletnie nie pojęte jest dla mnie to dlaczego je porzucają. Co jakiś czas wraca mi do głowy pomysł o podjęciu wolontariatu w schronisku dla bezdomnych zwierząt i może kiedyś uda mi się coś w tym kierunku zrobić.

   

  • Potret Artysty – nasz projekt online powstał w odpowiedzi na ostanie wydarzenia na świecie i na fakt przeniesienia wielu działań do wirtualnej rzeczywistości. Czy ta sytuacja wpłynęła na Pani twórczość? Jeśli tak to w jaki sposób? Może pojawiły się jakieś całkiem nowe pomysły?

Ta sytuacja zupełnie nie wpłynęła na moją twórczość, robię dalej  to co robiłam w taki sam sposób jak wcześniej . Jedyną zmianą, do której  się ona przyczyniła w moim życiu jest odsunięcie w czasie mojej wystawy doktorskiej.

Z przyczyn dla wszystkich nas dzisiaj na wskroś oczywistych życie przeniosło się do sieci bardziej  niż kiedykolwiek .  Jednakże w moim odczuciu nic nie zastąpi pójścia do teatru gdzie można podziwiać grę aktorską lub do galerii czy muzeum. Tak samo jak żadna fotograficzna reprodukcja nie zastąpi nigdy dzieła bo nie powie nam prawdy o nim. To wszystko jest pewnego rodzaju substytutem, ponieważ nic nie zastąpi obcowania ze sztuką na żywo. Dlatego mam  nadzieję, że obecna sytuacja się niebawem skończy i wszystko wróci do normy. 

 

Udział w wystawach

2006–2010 Udział w licznych plenerach rzeźbiarskich oraz wystawach poplenerowych i studenckich takich jak: plener zorganizowany przez Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku; międzynarodowy plener rzeźbiarski w Rodowie, plenery w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku oraz wielu innych, m.in. w Dłużewie w Domu Plenerowym Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.

2007 Zbiorowa wystawa rzeźby młodych twórców organizowana przez firmę Zepter w Warszawie.

2009 Indywidualna wystawa rysunków w Galerii Domu Kultury Kolorowa w Warszawie.

2011 Ogólnopolska wystawa Najlepsze Dyplomy polskich Akademii Sztuk Pięknych, organizowana przez Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku, Muzeum Narodowe w Gdańsku oraz gdańską Galerię Miejską.

2012 Zbiorowa wystawa rzeźb profesorów oraz pracowników Wydziału Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w Ośrodku Kultury Bemowo w Warszawie.

Zbiorowa wystawa rzeźb profesorów, pracowników oraz absolwentów Wydziału Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w Galerii Klubu Kultury Saska Kępa w Warszawie.

Zbiorowa wystawa rzeźb profesorów i pracowników Wydziału Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w Centrum Olimpijskim w Warszawie.

Międzynarodowa wystawia medalierska w ramach XXXII Międzynarodowego Kongresu FIDEM (International Art Medal Federation), Glasgow, Wielka Brytania

2014 Międzynarodowa wystawia medalierska w ramach XXXIII Międzynarodowego Kongresu FIDEM (International Art Medal Federation), Sofia, Bułgaria

2015 Udział w Nocy Muzeów, wystawie prac studentów i pracowników ASP, zorganizowanej na Wydziale Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.

2016 Międzynarodowa wystawia medalierska w ramach XXXIV Międzynarodowego Kongresu FIDEM (International Art Medal Federation), Gandawa, Belgia.

Zbiorowa wystawa rzeźb profesorów i pracowników Wydziału Rzeźby ASP w Warszawie DIALOGI – WARSZAWSKA STACJA SZTUKI. Ogród Botaniczny UW. Warszawa.

2018 Międzynarodowa wystawia medalierska w ramach XXXV Międzynarodowego Kongresu FIDEM (International Art Medal Federation), Ottava, Kanada. Canadian Museum of Nature.

2019 Zbiorowa wystawa prac profesorów i pracowników Wydziału Rzeźby ASP w Warszawie CO ROBI RZEŹBA, zorganizowana w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, Wielka Zbrojownia, ul. Targ Węglowy 6.

Zbiorowa wystawa młodych twórców CZYM SIĘ ZAJMUJESZ w Galerii Salon Akademii, Centrum Praskie Koneser, ul. Plac Konesera 8, Warszawa.

2020 Zbiorowa Wystawa młodszych pracowników Wydziału Rzeźby ASP w Warszawie SUMA ZBIORÓW, Galeria Punkty, Warszawa.

Nagrody

2013 Nagroda Rektora warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych za zaangażowanie w pracę dydaktyczną oraz duży wkład w rozwój uczelni, przyznana za zorganizowanie oraz poprowadzenie dużego, międzynarodowego projektu Tra.Dis.Mar. Projekt sfinansowany ze środków regionalnych Provincia di Livorno we Włoszech obejmował prowadzenie warsztatów oraz zajęć ze studentami Rzeźby z Akademii Sztuk Pięknych w Carrarze – w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

2014 Nagroda dla Młodych Twórców (FIDEM Scholarship) ufundowana przez Uniwersytet w Bergen w Norwegii, przyznana przez FIDEM na XXXIII Międzynarodowym Kongresie FIDEM (International Art Medal Federation), Sofia, Bułgaria.

 

 

do góry