A A A

ANDRZEJ LEŚNIK. Zapis / kondycja obrazu

W stosunku do swoich obrazów, Leśnik z naciskiem używa określenia „zapis”, a chwilę później: „pamięć”. Oba te terminy łączą się w jedną znaczeniowo całość: stosując oba te pojęcia, artysta zwraca naszą uwagę na pozawizualną stronę swojego malarstwa.

Andrzej Klimczak-Dobrzaniecki

 

Urodził się 1959 roku w Głuszycy na Dolnym Śląsku. W latach 1974-79 uczęszczał do poznańskiego Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych; następnie w latach 1979-84 studiował na Wydziale Malarstwa, Grafiki i Rzeźby Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (obecnie Uniwersytet Artystyczny) w Poznaniu. W 1984 roku obronił dyplom w zakresie Malarstwa w Pracowni prof. Włodzimierza Dudkowiaka; od tegoż roku pracuje w macierzystej uczelni, obecnie jako prof. zwyczajny prowadzi zajęcia w I Pracowni Malarstwa na Wydziale Edukacji Artystycznej i Kuratorstwa. Mieszka i pracuje na Wildzie w Poznaniu. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem. Jest autorem wielu wystaw indywidualnych oraz uczestnikiem ekspozycji zbiorowych w kraju oraz za granicą.

 

Ostatnie jego obrazy to przemyślana i konsekwentna podróż w stronę malarskiego minimalizmu. Artysta oferuje nam teraz rozległe płaszczyzny wysmakowanego koloru, na których pojawia się oszczędny, malarski znak niknący w tle, lub wielokrotnie powtarzany. Te piękne (używam tego określenia z pełnym rozmysłem), zdyscyplinowane kompozycyjnie i wyrafinowane kolorystycznie obrazy, jakby w zamian za brak bezpośredniej anegdoty, oferują nam coś, co możemy nazwać „narracją wewnętrzną”. A co w istocie jest zaproszeniem do kontemplacji i medytacji.

Malarstwo Andrzeja Leśnika to nie tylko – jak może się wydawać – atrakcyjne wizualnie obrazy. To artystyczny i partnerski dialog z aktualnymi tendencjami współczesnej sztuki, która przez swój wizualny przekaz i wewnętrzne treści potrafi uruchomić w nas szerokie refleksje. A to już sztuka niełatwa.

Andrzej Klimczak-Dobrzaniecki

 

Gry na subtelnościach wiodą ku odkrywaniu podstaw malarstwa, ku systematycznemu, skrupulatnemu „spisywaniu” niewerbalnego malarskiego elementarza, w którym wszystkich oczywistości trzeba dotknąć na nowo, każdy kolejny „zapis” zdaje relację z tego, co może wydarzyć się na płaszczyźnie obrazu.

 dr Marta Smolińska – Byczuk

 

 

 

do góry